Po świętach Bożego Narodzenia, których przygotowywanie i sam czas oczekiwania
sprawiają mi wielką frajdę oraz po Targach Ślubnych, w których firmowo bierzemy udział,
przychodzi okres średnioporduktywny i nieco bezpłciowy i chodzi za mną jedna myśl
"co by tu zmienić?" (jestem przekonana, że wzrok, jaki mi wtedy towarzyszy - przeraża mojego M.). :)
Więc ja sobie coś wymyślam a on wbija gwoździe,
kołeczki, zawiesza, przewiesza, maluje... :)
kołeczki, zawiesza, przewiesza, maluje... :)
I tak dokonaliśmy metamorfozy naszego kawałka ściany w salonie.
Oczywiście nie wszystko było pod ręką, po kilka ramek trzeba było zrobić
wycieczkę do "my love IKEA". Ale, jak trzeba to trzeba.
Całkiem przy okazji nazwoziłam dużo innych drobiazgów zaczynając od nowych szklanek,
klosza do lampki, serwetek i całkiem niezbędnych różowych miseczek, a co tam!
Zobaczcie jak zmieniła się nasza ściana
Jak Wam się podoba?
*****************************
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
_____________________________________________________________
*************************************
^^^^^^^^^^^^^^^^
Dziś mamy też ostatni dzień wyzwania fotograficznego u Uli - Blog Sen Mai
Było to niesamowicie fajne doświadczenie, choć z kreatywnością bywało różnie...
Cieszę się, że tyle z Was odwiedziło moje strony, komentarze bardzo podbudowują, jest mi bardzo miło, że podobają się Wam moje dzieła i mam nadzieję,
że będziecie do mnie zaglądać.
Dziś tematem zdjęcia jest: Ostatnia rzecz przed zaśnięciem.
Zanim położymy się do łóżka, nastawiamy fajną muzyczkę, tak cichuteńko,
M. zasypia a ja rozmyślam o tym co się wydarzyło w ciągu dnia i o tym, co nas spotka jutro...
Muzyka to moje drugie "ja". Uwielbiam słuchać, śpiewać, tańczyć...
dlatego dziś takie zdjęcie :) my love :)
do zobaczenia za miesiąc :)




